Kategorie
Aktualności

Plakat 2021 – 190. Rocznica Bitwy pod Łysobykami.

Projekt i wykonanie – Rafał Ciuba, https://ciuba.eu

Kategorie
Aktualności

Pierwsze obchody – rok 2011

180. rocznica „Bitwy pod Łysobykami”.

Minęło 180 lat od tej bitwy. Piętnaście lat mija od momentu kiedy uroczyście odsłonięto pomnik w lesie w Przytocznie. Przez te piętnaście lat udało się zorganizować dwie uroczyste Msze Święte. Obie z naszej inicjatywy. Jak to wyglądało cztery lata temu przeczytacie i obejrzycie poniżej. Dlaczego nie pamiętamy o swojej historii? O tym odpowiedź w tym artykule również.

Od pomysłu do realizacji.

Tak jak w roku 2007, tak i w tym, pomysłodawcą, zarówno uroczystej mszy świętej jak i krótkiej prezentacji ”po” był Marcin Tarkowski. Jako, że razem tworzymy zarówno treści jak i formę tejże witryny, razem zajęliśmy się tym pomysłem. Pomysł nie nowy, problemy te co zawsze, czasu za mało. Czymże jednak byłoby planowanie i przygotowywanie takiej rocznicy bez optymistycznego podejścia. Udało się szybko i co najważniejsze na czas, zgromadzić wszystko co potrzebne aby msza święta odbyła się w miejscu gdzie stoi pomnik. Nie potrzeba było wiele, kilka osób, które chciały nam pomóc, trochę czasu i wiary w powodzenie całego przedsięwzięcia.

Dlaczego?

Dlaczego i po co to wszystko? Patriotyzm lokalny, poszanowanie tradycji, historia, którą trzeba znać i szanować, ludzie dzięki którym nasza ojczyzna jest wolna, wiara w to, że jest to i potrzebne, i dobre, i ważne. Obawy były, że będzie mało osób, że ludzie mimo apelu, ogłoszeń po prostu nie znajdą, nie tyle czasu, ile motywacji aby tutaj się pojawić. Jednak są ludzie, którym nie obce są wartości wymienione w pierwszej linijce tego akapitu. Czy nazwać to sukcesem? W jakimś wymiarze na pewno tak, jednak ważniejsze jest to w jakiej intencji tam byliśmy.

Wnioski

Jak zrobić coś ważnego, bez pieniędzy, nie oglądając się na innych? Myślę, że ta rocznica pokazała Wam, że warto jest promować historię naszej małej ojczyzny, że warto jest pamiętać o tych, którzy walczyli dla nas wszystkich. Te skromne uroczystości zorganizowaliśmy według swojego pomysłu i własnymi siłami (oczywiście przy dużej pomocy innych – o tym niżej). Dzisiaj nie sposób ocenić jak bardzo to wpłynie na przyszłe obchody rocznicy tejże bitwy. Życzylibyśmy sobie aby inne rocznice były nie tylko licznie reprezentowane i uroczyste, najważniejsze musi pozostać to dla jakich wartości organizuje się takie uroczystości.

Podziękowania

Powyżej znajdziecie fotografie z uroczystej mszy świętej, która odbyła się dnia 12.06.2011r. w 180 rocznicę „Bitwy pod Łysobykami”. Jak widać pogoda była wymarzona, komary nie gryzły, było powiedziałbym „odpowiednio do uroczystości”. Jeszcze poniżej prezentujemy fragmenty prezentacji o bitwie jaka odbyła się w Zespole Szkół w Przytocznie tuż po zakończeniu uroczystości. Uczestników było dużo mniej niż przy pomniku, co widać na fotografii.

To wydarzenie nie miałoby miejsca, gdyby nie pomoc innych. Dlatego w tym właśnie miejscu chcielibyśmy podziękować Wszystkim, którzy pomogli nam zorganizować uroczystości, szczególnie osobom wymienionym poniżej:

– Dyrektor ZS w Przytocznie – pani Jolanta Fotyga

– ks.proboszcz Mieczysław Mikulski i ks.wikariusz Artur Suska

– Pani Elżbieta – organistka, oprawa muzyczna

– liturgia słowa i psalm – Anita Olszak, Dorota Suśniak, Aleksandra Sobocik, Zygmunt Matyjasek

– Anita Olszak, Łukasz Lemieszek, Marcin Kowalewski – organizacja

– Damian Kępa i Artur Sowa – żołnierze w mundurach z epoki

Dziękujemy za przybycie pocztów sztandarowych z:

– Szkoła Podstawowa w Jeziorzanach

– OSP w Jeziorzanach

Podziękowania dla Was Wszystkich, którzy doceniliście naszą inicjatywę i swoją obecnością uświetniliście obchody 180 – rocznicy Bitwy pod Łysobykami.

Tekst pochodzi z roku 2011 – ponownie umieszczony na naszej stronie.

Tekst pochodzi ze strony przytoczno.pl

Kategorie
Aktualności

Coś o naszej bitwie…

Tak blisko nas, nieopodal bo zaledwie kilka kilometrów stąd, dnia 19 czerwca roku 1831 rozegrała się Bitwa pod Łysobykami. Ten artykuł to próba odpowiedzi na kilka ważnych pytań związanych z tą datą, z tym miejscem. To historia, którą warto znać i warto ocalić od zapomnienia.
Dlaczego mimo przeważającej siły, bitwa zakończyła się porażką wojsk polskich? Czy „Bitwa pod Łysobykami” to tylko niewiele znaczący epizod? Czy rzeczywiście „pod Łysobykami”? Na te i inne pytania staramy się odpowiedzieć w tym artykule.

Przeciwko wojskom rosyjskim w województwie lubelskim skierowano korpus gen.A.Jankowskiego, który w dniu 19 czerwca miał się jeszcze połączyć w Kocku z grupą gen. Girolamo Ramoriny, a następnie rozpocząć „całą siłą i jak najczynniej działania zaczepne przeciwko Rudigerowi’. Z grupą gen. Jankowskiego miał także współdziałać korpus gen. W.Chrzanowskiego stojący pod Zamościem, którego zadaniem było dotarcie nad Wieprz i zamknięcie drogi odwrotu wojskom rosyjskim na południe.

Siły, które skierowano przeciwko Rosjanom okupującym województwo lubelskie były w pełni wystarczające do ich zniszczenia, ponieważ odosobniony korpus Rudigera nie miał zapewnionej łączności z armią główną pod Pułtuskiem, ale także z korpusem gen. Rosena i wojskami I Armii na Wołyniu.

W dniu 17 czerwca 1831r. korpus gen. Jankowskiego stanął pod Osinami, a Ramorino po przeprawie przez Wisłę pod Gołębiem, i przez Wieprz pod Bobrownikami – w Sobieszynie, ale łączność między obu grupami w tym dniu nie nawiązano, co jak się później okazało było poważnym błędem. W dniu 18 czerwca Jankowski wyruszył z Osin do Adamowa i w Gułowie otrzymał meldunek, że płk. Różycki opuścił ze swym oddziałem Kock z powodu naporu wojsk  nieprzyjaciela. Jak się później okazało były to czołowe odziały Rudigera, który w dniu 17 czerwca wyruszył z Lublina, przeciwko grupie, jak sądził, tylko gen. Ramoriny, ponieważ informacje o wyprawie Jankowskiego jeszcze nie dotarły do niego. W dniu 18 czerwca Rudiger przeszedł w bród Wieprz pod Łysobykami stając w Przytocznie , w miejscu gdzie krzyżowały się drogi  z Kocka i Łysobyk do Adamowa.

cytuję „17 czerwca Jankowski wyszedł z Wodyni i nocował w Osinach. 18 czerwca przybywszy do wsi Gułowa, otrzymał doniesienie, że oddział nieprzyjacielski złożony z 4 batalionów piechoty, 12 szwadronów  dragonów i 8 dział, w sile ogólnej 4000, przeszedł pod Łysobyki na północny brzeg Wieprza i rozłożył się pod wsią Krępa.”

Nadarzyła się okazja zupełnego zniszczenia korpusu Rudigera, który po przekroczeniu Wieprza wszedł w matnię. Rozmieszczenie oddziałów polskich była tak korzystna, że nie powinien wyjść z pogromu ani jeden żołnierz rosyjski, gdyż Kock zajęła na powrót grupa płk. S.Różyckiego, Jankowski maszerował ku Serokomli, Turno ku Budziskom, a Ramorino ku Łysobykom.

cyt.”Podjazd mjr. Kamińskiego, wysłany w stronę Serokomli i Kocka, natknął się po drodze na oddziałek dragonów rosyjskich, rozbił go i wziął paru jeńców, którzy potwierdzili tę wiadomość. Wówczas szef sztabu Jankowskiego płk Breza przypuszczając, że to straż przednia Rudigera weszła w zastawioną matnię, opracował razem z mjr. kwatermistrzostwa Butrymem następujący plan jej zniszczenia:a) gen.Turno w 4 bataliony, 7 szwadronów  i 8 dział wyruszy przez Gułowską Wolę i Honoratkę pod Budziska, gdzie spędzi noc; 19 czerwca zaś o godzinie 2 pomaszeruje przez Przytoczno ku Łysobykom tak, aby odciąć nieprzyjaciela od przeprawy;„w marszu tym wszystko, co tylko by mógł w drodze napotkać, miał atakować z największą natarczywością, nie zważając na nic, co by się na lewym jego skrzydle działo i nie zostawiając żadnej rezerwy”b) do gen. Ramorina, z którym Jankowski nie zdołał jeszcze nawiązać bezpośredniej łączności i o którym od ludności miejscowej wiedział, że znajduje się w Sobieszynie, posłano rozkaz, aby przybył na prawe skrzydło Turnyc) sam Jankowski w 7 batalionów, 17 szwadronów i 22 działa miał udać się na noc do Serokomli, a nazajutrz o godz. 2 wyruszyć do Kocka z tym, że w razie usłyszenia huku dział od strony Budzisk i Przytoczna zawróci natychmiast ku zachodowi i uderzy w tył i bok walczącego z Turną nieprzyjaciela(…)

cyt.” W myśl rozkazu Turno ruszył pod Budziska, a Jankowski do Serokomli. W nocy „emisariusze” Turny przynieśli mu wiadomość, że obóz rosyjski, rozłożony nie pod Krępą, ale pod Przytocznem, jest jednak znacznie większy niż przypuszczano w sztabie Jankowskiego…”

Zawiodła jednak łączność i współdziałanie poszczególnych oddziałów w realizacji przyjętego planu rozegrania bitwy. Ramorino, który pierwszy zetknął się z nieprzyjacielem odskoczył od razu wstecz 20 kilometrów i stanął w Okrzei tracąc kontakt bojowy. W Kocku Samuel  Różycki przestraszony tym, że „nieprzyjaciel silnie atakuje”, wezwał pomocy Jankowskiego, który zbyt pochopnie wysłał mu brygadę jazdy z baterią artylerii konnej pod dowództwem gen.Bukowskiego.

Zatrzymał się on między Talczynem ,a Rudą i przeczekał tam całą bitwę, nie ruszając się z miejsca nawet wtedy, gdy przeciwnik zabrał tabory, kolumnę amunicyjną, kilkudziesięciu jeńców i kasę 3 pułku strzelców pieszych, pozostawione bez eskorty w Rudzie. Trzej kurierzy (adiutanci Naczelnego Wodza) wysłani do Bukowskiego w celu wezwania ich do marszu, dostali się do niewoli rosyjskiej, a z Jankowskim, Bukowski złączył się w Serokomli dopiero o godzinie 9-tej.

cyt.” Jankowski, przybywszy w nocy do Serokomli, otrzymał tu meldunek od płk. S.Różyckiego i mjr. Kamińskiego, że ,,nieprzyjaciel silnie atakuje Kock” drogą od Łysobyk(….) W drodze przekonał się, że nacisk na Kock już ustał; umocnił się jednak w przekonaniu, że nazajutrz należy koniecznie zająć Kock(…) Do takiego zatem rozproszenia sił na łuku od Kocka do Budzisk doprowadziła Jankowskiego chęć zamknięcia wszystkich dróg wyjścia kolumnie nieprzyjacielskiej oraz brak zdecydowania.”

W tym czasie walczący pod Przytocznem oddział gen. Turno, który od pięciu godzin powstrzymywał dzielnie główne siły Rudigera – bezskutecznie oczekiwał wejścia do walki pozostałych sił polskich.

BITWA. RUCHY WOJSK. ODWRÓT.

O godz. 2 Turno, pozostawiwszy swoje tabory w Budziskach pod osłoną kompanii grenadierów, wyruszył w jednej kolumnie z Budzisk wprost do Przytoczna, gdyż rozkaz Jankowskiego nie doszedł go jeszcze. Na czele kolumny szedł gen. Jaraczewski z 4 pułkiem szaserów, batalionem 3 [pułku] strzelców pieszych i dwoma działami, za nim gen. Wroniecki z resztą piechoty i czterema działami, w końcu 7 pułk ułanów z dwoma działami.,,Po przejściu lasu – pisze kpt. kwatermistrzostwa Zabłocki – wysłani na lewo tyralierzy dali znać, iż mocna kolumna nieprzyjacielska postępuje drogą z Przytoczna do Charlejowa. Generał Turno, mając sobie zlecone nie zważać na to, co się dziać będzie na lewym skrzydle, kazał jeździe rozwinąć się i dalej ku Łysobykom postępował. Piechota, wychodząca z lasu, formowała się na polu. Wtem na prawo od naszego skrzydła pokazało się z lasu parę batalionów z 4 działami i paru szwadronami jazdy. Przekonawszy się, że to nieprzyjaciel, gen. Turno wstrzymał marsz kolumny i rozkazał rozpocząć ogień armatni. W tym momencie przybył adiutant gen. Jankowskiego”…

zdj. Mapa „Bitwa pod Łysobykami”.

Kolumna Turny została wzięta w dwa ognie. Rudiger, otrzymawszy w nocy doniesienie, że nieprzyjaciel zajmuje Budziska i sądząc w dalszym ciągu, że ma do czynienia jedynie z oddziałem Ramorino, postanowił związać go z frontu, a obejść z tyłu i zniszczyć. W tym celu nakazał gen. Dawidowowi wyruszyć bardzo wczesnym rankiem drogą z Podlodowa na północny wschód[4 bataliony, 4 szwadrony, 5 dział tj. 2400 bagnetów i szabel], a sam z 6 batalionami i 16 działami, tj. 4000 ludzi, pomaszerował drogą z Przytoczna do Charlejowa, aby zająć tył i odciąć odwrót nieprzyjacielowi. Równocześnie, wiedząc o zajęciu Kocka i o ruchu nieprzyjaciela na trakcie z Serokomli do Kocka, wyprawił  w tę stronę gen. Płachowa z 1 batalionem, 8 szwadronami i 4 działami, tj. w 1600 ludzi, dla ubezpieczenia swego skrzydła prawego(…)

Generał Turno, jeden z  najzdolniejszych dywizjonerów polskich w tej wojnie, zachował zimną krew i w tym położeniu: przyjął bitwę na dwa fronty – z myślą o tym, aby jak najdłużej wytrwać na stanowisku, związać nieprzyjaciela i wystawić go później na uderzenie z tyłu reszty grupy Jankowskiego(…)

Gdy jednak Jankowski nie dawał znaku życia, Turno, po 3 godzinach walki, musiał pomyśleć o odwrocie. Obawiając się, że nieprzyjaciel opanuje Krzówkę i przetnie mu odwrót z Budzisk do Serokomli, nakazał wreszcie piechocie Śmigielskiego przerwać walkę z Dawidowem, wycofać się poza frontem kawalerii i obsadzić wieś Krzówkę; wysłani naprzód grenadierzy zajęli Budziska.

Zbliżała się godz. 9. Dotychczasowe błędy początkowe Jankowskiego, rozrzucanie sił na skutek każdego meldunku, wahanie się z wydaniem rozkazów koncentracji, jego nieszczęście wreszcie naraziły nas na dotkliwe straty, uniemożliwiły podjęcie działań zaczepnych przeciwko zawanturowanej i o tyle słabszej grupie Rudigera”.

Samotnie walczący oddział ocalał – ponieważ gen. Rudiger na wiadomość od jeńców polskich, że ma do czynienia z całym korpusem gen.Jankowskiego, przerwał natychmiast walkę i rozpoczął odwrót za Wieprz, aby uniknąć zagłady i kompromitacji.

cyt.„W tej chwili dopiero zauważono, że nieprzyjaciel wstrzymał ogień działowy i gwałtownie odmienia swój front, zaginając prawe skrzydło w kierunku Serokomli. Spowodowało to pojawienie się tyralierów polskich na skraju zachodnim lasu,  ciągnącego się pomiędzy Serokomlą i Charlejowem(…)W dodatku Rudiger, który z zeznań jeńców dowiedział się, że walczył nie z Ramoriną, ale z oddziałami Jankowskiego, zdał sobie sprawę z położenia, w którym się znalazł i rozpoczął ruch odwrotny”

Równocześnie zamiast koncentrycznego ataku na rosyjski korpus (szansa na sukces wciąż była) o godzinie 9 rano najpierw gen.Turno, a potem Ramorino otrzymali rozkazy o wycofaniu się do Woli Gułowskiej.

cyt.„Zdawało się, że teraz dojdzie wreszcie do koncentrycznego natarcia przeważnych sił polskich na jego grupę i zniszczenia jej. Tymczasem najniespodziewaniej w świecie o godz.9 oddziały polskie otrzymały rozkaz Jankowskiego wycofania się przez Honoratkę i Czarną do Gułowskiej Woli, dokąd udał się i sam Jankowski z Serokomli”

Zwołana przez Jankowskiego rada wojenna biorąc pod uwagę rozkazy Naczalnego Wodza oraz odpowiedni komentarz dowódcy Korpusu – zdecydowała o odwrocie za Wisłę, mimo sprzeciwu niektórych członków rady. Deczja ta spowodowała rozprzężenie dyscypliny w korpusie, powszechnie zaczęto mówić o zdradzie generałów Jankowskiego i Bukowskiego ( byli szwagrami). W rzeczywistości byli to dowódcy małego formatu, bez wyobraźni, niezdolni do kierowania dużymi masami wojska i prowadzenia śmiałych działań przeciwko doświadczonym dywizjonem rosyjskim, a na domiar złego jeszcze poważnie schorowani.

Rzeczywistym winowajcą zaprzepaszczonej szansy zniszczenia korpusu Rudigera był gen. Jan Zygmunt Skrzynecki – Wódz Naczelny, ale okrutną karę za wykazane niedołęstwo na polu walki ponieśli obaj generałowie, których powieszono w czasie rewolucyjnych wydarzeń w stolicy w sierpniu 1831r.

Badając różne dokumenty historyczne, mówiące o tym wydarzeniu (bitwie pod Łysobykami) ukazuje nam się obraz bitwy jako epizodu, marginalnej potyczki, bez dużego znaczenia dla ogólnego stanu wojny w tym regionie. Faktycznie, jak wynika z powyższego opisu, potyczka (bitwa) ta trwała krótko i jako taka nie mogła odwrócić losów wojny choćby w naszym województwie. Jednak ta bitwa, tak jak wiele innych bitew w powstaniu listopadowym, przegranych lub wygranych, złożyła się na ogólny obraz całej wojny. Wygrana polskich wojsk w tej potyczce ( znanej również jako „sprawa łysobycka”) podniosłaby zapewne morale walczących żołnierzy. Czy to dałoby wystarczająco dużo energii do dalszych działań? Tego zapewne się nie dowiemy. Kilka miesięcy pozostało do upadku powstania i taka bitwa (sprawa) jak pod Łysobykami losów wojny odwrócić nie mogła.

Bitwa pod Łysobykami? Taki tytuł pierwotnie miał zapowiadać ten artykuł. Ze znakiem zapytania na końcu.Dlaczego? Nie chcemy prostować zakrętów historii. Dla wszystkich, którzy interesują się ,bardziej lub mniej tematem, oczywistym jest i tak pozostanie, że nazwa bitwy będzie najpierw kojarzona z Łysobykami (dzisiaj Jeziorzany). To fakt, z którym nie zamierzamy dyskutować. Jednak aby sprawiedliwości i prawdzie zadość się stało napisać musimy co następuje: jak widać na mapie faktyczne miejsce potyczki to obszar leśny pomiędzy Przytocznem, a Budziskami. Na zdjęciu obok widzimy obelisk poświęcony powstańcom, poległym w czasie tej bitwy, postawiony jak się powszechnie przypuszcza w miejscu gdzie walkę ów powstańcy stoczyli. Jednak warto jest poznać jeszcze jeden fakt (może „mocne przypuszczenie”): poszukując śladów tamtej bitwy udało się zawęzić i być może ustalić najdokładniejsze miejsce, gdzie rozegrały się główne działania militarne. Otóż faktycznym miejscem bitwy (koncentracja) mógł być obszar leśny położony w odległości ok. 1 km na północ od pomnika, który jest na zdjęciu. Dlaczego nazwa bitwy „pod Łysobykami”? Zapewne Łysobyki jako duża i położona nad Wieprzem miejscowość była bardziej znana od wszystkich innych wokół. Nadanie nazwy bitwie właśnie nazwą tej miejscowości być może było oczywiste.

180_rocznica

na zdjęciu: pomnik poświęcony Poległym Żołnierzom Powstańcom w 165 rocznicę Bitwy pod Łysobykami.

Jako, że wydarzenie to miało miejsce bardzo dawno temu, oczywistym jest, że brakuje świadków tamtej bitwy. Opierając się na materiałach źródłowych, a także publikacjach pozyskanych od osób znających ten temat przedstawiliśmy w tym artykule najważniejsze fakty dotyczące tej bitwy.Dla bardziej dociekliwych i tych, których temat intryguje polecamy zapoznać się z tym tekstem opublikowanym w gazecie  „Kuryer Polski” rok 1831. Czytamy tam o:

cyt.”  Wiadomość urzędowa do wojska.Do Rządu Narodowego.Dnia 14 czerwca wojsko Narodowe rozpoczęło działania zaczepne przeciwko nieprzyjacielowi, zajmującemu województwo podlaskie i Lubelskie, a szczególniej w celu zniesienia korpusu Rϋdigera, stojącego w okolicach Lublina. Dnia 15 główna kwatera była w Siennicy, gdzie pozostałem z rezerwami, dla zabezpieczenia z jednej strony wypraw jenerałów Jankowskiego i Rybińskiego, a z drugiej strony Warszawy przeciwko zamachowi głównej armji nieprzyjacielskiej.

Jenerał Rybiński udał się przez Wodynie, Domanice i dnia 18 zajął Zbuczyn i Siedlce, gdzie zabrał dość znaczne magazyny. Szybkie ustąpienie nieprzyjaciela ku Bugowi, nie dozwoliło zadać mu klęski, ani też mógł jenerał Rybiński zapędzać się w dalszą pogoń i oddalać się przez to od reszty naszego wojska.

Jenerał Jankowski z dywizją pierwszą jen. Milberg konną pod dowództwem jen. Turno i korpusem oddzielnym jen. Ramorino, miał rozkaz udania się przez Kock  w Lubelskie, dla atakowania tą przemagającą siłą Rϋdigera i pobicia go.

Dnia 18 czerwca oddział jenerała Jankowskiego zajął Łuków, rozbiwszy częścią, a częścią zabrawszy w niewolą znajdujący się tam oddział kozaków, i zabrał dość znaczny magazyn. Tegoż samego dnia jenerał Jankowski przybywszy do Gułowa pod Adamowem, dowiedział się, że nieprzyjaciel przeszedł wbród na prawy brzeg Wieprza pod Łysobykami. W obawie tedy, ażeby mu ten nieprzyjaciel nie uszedł, podzielił cały swój korpus na małe oddziały, które rozstawił w Kocku, a na polu w Rudzie Serokomli. Jenerał zaś Turno wysłał z Adamowa na Gułowską Wolę i Budziska, ku Łysobykom z 3ma bataljonami 3go pułku strzelców pieszych, jednym bataljonem grenadjerów, pułkiem 4tym strzel. konnych, 3ma szwadronami 7go ułanów i z ośmiu działami.

Jenerał Turno z tą siłą, nie przechodzącą 3000 ludzi, już pod Budziskami spotkał o godzinie 3ej rano dnia 19 nieprzyjaciela, którego nie wahał się natychmiast atakować, rachując na zapowiedziane wsparcie jener. Jankowskiego , całemi siłami. Tymczasem żadna pomoc nie zjawiła się z naszej strony, gdy nieprzyjacielski korpus wzmógł się cząstkowo, do kilkunastu tysięcy. Był to albowiem cały korpus Rϋdigera, z którym jenerał Turno zwiódł sześciu godzinną walkę jak najzaszczytniejszą dla niego, jako też i dla wojska walczącego pod jego rozkazami.

Bój ustał o godzinie 9 rano i obiedwie strony zostały na swoich stanowiskach. Nakoniec jenerał Turno otrzymawszy wyraźnie rozkaz cofnienia się z pobojowiska, udał się do Czarny.

Straty jenerała Turno w tej chlubnej walce wynoszą 270 rannych i zabitych, między któremi jest 6ciu ofiicerów rannych, ale oprócz tego oddziały nieprzyjacielskie wkradłszy się między rozrzucone kolumny jenerała Jankowskiego, pojmały dwóch adiutantów wiozących jego rozkazy i majora z kwatermistrzostwa Butryma. Podobnież zabrały kilkanaście jaszczyków z amunicją i kassą jednego pułku, co wszystko bez eskorty były zostawione.

Po bitwie stoczonej przez jenerała Turno i tegoż samego dnia około południa wszystkie siły znajdujące się pod komendą jenerała Jankowskiego, były zebrane pod Gułowską Wolą, gdy Rydygier ściągał swoje siły pod Przytoczno.

Jenerał Jankowski rozpoczął ruch odwrotny ku Warszawie, a jenerał Rydygier podobnież się cofnął.Jenerał Jankowski i Bukowski powołani są do wytłómaczenia się z swojego postępowania. Na ostatnim cięży zarzut, że będąc ze swoją kolumną najbliżej jenerała Turno, na odgłos jego walki nie poszedł mu w pomoc. – W Warszawie dnia 24 czerwca 1831r. – Wódz Naczelny (podpisano) Skrzynecki

Kilka pytań

Wyprawa na Rydygera – Sprawdziły się więc smutne wieści o nieszczęśliwym wypadku wyprawy na Rudygera. Rapport Naczelnego Wodza przedstawia, jak zwykle , z całą otwartością kolej wydanych poleceń i faktów, które prawdziwą boleścią zaprawiają serce każdego Polaka. Wszystkie rachuby wzięte były rozważnie, już widzieliśmy korpus nieprzyjacielski zniesiony, już oczyszczone dwa województwa, już otwartą drogę na Wołyń i bohaterskie Padole, już mieliśmy zanieść pomoc drugim braciom, którzy wyciągają do nas skrwawione ręce, wołając „prędzej” już Toll zabłąkany przy granicy pruskiej stracił resztę nadziei; gdy wtem nie do pojęcia niedołężna exekucja ułożonego planu, wydarła nam z ręku zdobycz i oddaliła od kresu zbawienia ojczyzny. Śmiało bowiem wyrzec możemy, że zniesienie tak łatwe Rudygera, posunięcie się na Wohyń i Podole, poskromienie ostatków korpusu Rotha, który skutecznego nie mógł nam stawić oporu, byłoby zbawiło Polskę, a główną armią rosyjską uciekającą rzuciło za dawne granice. Żałować przychodzi, że Wódz Naczelny sam nie kierował osobiście tak ważnej wyprawy: jego talenta, jego przenikliwość, byłyby niezawodnie sprowadziły pomyślny skutek, i przysporzyły dla jego skroni laurowych wieńców; żałować przychodzi, że powierzył kierunek świeżo mianowanemu jenerałowi, który jako jenerał dowodzący, nie pokazał jeszcze dowodów wyższych usposobień; żałować przychodzi, że pozostawił tyle usposobionego wodza, jak jest Rybiński, na punkcie prawie li tylko obserwacyjnym. Czemu nie on dowodził tak świetną i tyle korzyści obiecującą wyprawą?… Któż z ludzi, najprostsze o rzeczy mających wyobrażenie pojmie, dlaczego jen.Jankowski porozdzielał całe swoje tak znaczne siły, na drobne oddziałki; dlaczego całą zapasową amunicją  i kasę zostawił na los o pół mili od pola bitwy, bez najmniejszej straży; dlaczego  szwagier jenerała Jankowskiego , Bukowski, nie pospieszył na pomoc jenerałowi Turno, który w tym dniu pamiętnym okrył się sławą, i z kilkakroć mniejszą siłą wstrzymał zwycięsko przerażonego nieprzyjaciela; dlaczego jenerał Jankowski nie pospieszył do punktu walki; dlaczego nie dobywszy pałasza, nie dawszy jednego strzału, po kilkakroć powtórzonemi rozkazami, zmusił jenerał Turno do odwrotu?…Dlaczego potem z całemi siłami cofnął się ku Warszawie?…Te pytania muszą być rozwiązane, jasno i dokładnie, w obliczu narodu, w obliczu całego świata. Od początku teraźniejszej krwawej wojny, pierwszy raz oręż polski nie zdobył tak łatwego i stanowczego zwycięstwa . Porobiono gwałtowne marsze, pochwycono nieprzyjaciela i puszczono bezkarnie. Izby sejmujące nie mogą patrzeć obojętnie na zdarzenie, które okryło żałobą Polskę całą; reprezentanci narodu niech będą sprawiedliwymi, niech rzecz wyjaśnią, niech niczyja sława nie cierpi, niech obsypują dobrodziejstw talenta i dowodną miłość ojczyzny, a niech dotkną należycie zdrajców , nieuków i niedbalców. Trzeba kar i surowych kar; trzeba przykładu, sprawiedliwości.”

W cytowanym powyżej tekście zachowano oryginalną pisownię.

c.d.n.

Wpisany pierwotnie przez Administrator | 23 września 2009

Tekst pochodzi ze strony przytoczno.pl.

Kategorie
Aktualności

Tak obchodziliśmy 189. Rocznicę BITWY POD ŁYSOBYKAMI w roku 2020.

Byłem wtedy młodym człowiekiem, nastolatkiem, już za chwilę dorosłym, a w zasadzie pełnoletnim obywatelem tego kraju. Może mniej zainteresowanym historią a bardziej własnym rozwojem, życiem, wszystkim innym wokół. To żadne usprawiedliwienie dla „niepamiętania własnej historii”…

Minęło wiele lat, po drodze, od 1996 roku zdarzyły się kilka razy obchody rocznicy Bitwy pod Łysobykami…czy to wiele czy niewiele – myślę, że to temat na inny artykuł.

Zatem po raz kolejny zadaję sobie pytanie, a które dzisiaj przy okazji obchodów rocznicy Bitwy pod Łysobykami zadać należy koniecznie to: kim bylibyśmy gdyby nie nasza historia a właściwie kim bylibyśmy dzisiaj gdybyśmy nie pamiętali o swojej historii? Te pytania wypowiedziałem bezpośrednio podczas uroczystości. I zadaję je również tutaj.

Można oczywiście mieć swoje zdanie co do znaczenia tej bitwy, jej roli w Powstaniu Listopadowym, lecz nie umniejsza to w żaden sposób powagi tychże pytań. Można też, w dobie dzisiejszego rozwoju techniki i technologii, szaleńczego wręcz trybu życia, często wyznając zasadę „dużo i szybko”, odrzucając to co było, budować „nowe”. A czym jest to nowe? Wszystkim co dzisiaj robimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Czy zatem „nowe” nie może być budowane na fundamencie tego co było, nie na zasadzie rozpamiętywania ale pamiętania? Może, i powinno – to właśnie po to zebraliśmy się dnia 12 lipca, o godzinie 15.00, w tym miejscu, na skraju lasu, aby pamiętać. Nie dla siebie nawzajem, a dla nich, dla tych co odeszli. Za chwilę to my będziemy historią – co o nas zatem powiedzą? Czy w ogóle powiedzą?

W tym roku, po raz pierwszy obchody rocznicowe Bitwy pod Łysobykami miały charakter oficjalny. Do tej pory pamięć o tym miejscu, o historii tego miejsca istniała dzięki inicjatywie grupy mieszkańców z Przytoczna, druhów z jednostki OSP Przytoczno Osiedle. Stowarzyszenie to postawiło sobie za cel m.in. szerzenie wiedzy na temat tego wydarzenia, na temat naszej lokalnej historii. Nie byłoby to możliwe, gdyby w 1996 roku grupa osób (m.in. Pani Jolanta Fotyga, ówczesny proboszcz naszej parafii ks. Henryk Och),  zaangażowanych w upamiętnienie wydarzeń z dnia 19 czerwca 1831 roku nie ustawiła tego obelisku. Ten symboliczny kamień stał się namacalnym dowodem pamięci o tej bitwie.

Zastanawia tylko dlaczego? W tym roku bardziej niż w latach poprzednich. Oczywiście koronawirus, komary, wybory, wakacje, może inne przeszkody.

Tym bardziej serdecznie dziękuję tym, którzy swoją obecnością uświetnili obchody 189. Rocznicy Bitwy pod Łysobykami, które odbyły się dnia 12 lipca, o godzinie 15.00 w Lesie Przytockim, w miejscu gdzie znajduje się obelisk poświęcony żołnierzom powstańcom.

Podziękowania dla:

Mieszkańców i Gości

Ks. proboszcza Marka Andrzejuka

Pani Elżbiety – organistki

OSP Przytoczno Osiedle

OSP KSRG Jeziorzany

OSP Krępa

OSP Stoczek Kocki

Wszystkich, którzy przygotowywali uroczystość.

Wzięliśmy na siebie obowiązek pamiętania o naszej lokalnej historii.                                 

 Choć czy to musi być obowiązek?

Mariusz Grobel

Galeria z obchodów dostępna pod adresem: https://jeziorzany.eu/bitwa-pod-lysobykami-189-rocznica-relacja/

Kategorie
Aktualności

Konkurs plastyczny

Szczegóły konkursu na plakacie poniżej. Zapraszamy do udziału.

Kategorie
Uncategorized

Hello world!

Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing!